zadzwoń, przyjedź - zapraszam :)


Siedzę dziś przy kompie przedzierając się przez gąszcz maili i wiadomości. Na buzi mam ogromne rumieńce i nie wiem, czy to z gorączki ( jakaś infekcja mnie dopadła), czy z zawstydzenia, że nie odpisałam tulu osobom od tak dawna.


Codziennie otrzymujemy kilkadziesiąt maili i wiadomości, więc jeśli nie usiądę każdego dnia i nie odpiszę na bieżąco, to już po kilku dniach zaległości są tak ogromne, że totalnie odpuszczam :( Praca biurowa, to nie jest moja mocna strona. A klikanie wielogodzinne w klawiaturę, to chyba za karę ;) A ludzie piszą, dużo piszą, bardzo dużo piszą... A ja odpisuję prawie zawsze to samo “proszę przyjechać, poznać nasze kociaki, porozmawiać...” Nie sprzedajemy zdjęć, tylko żywe, słodkie stworzenia, które trzeba poznać osobiście. Rozumiem, że odległość, że brak czasu... ale inaczej nie da się wybrać nowego członka rodziny. 


To samo dotyczy kotów do hodowli. Hodowcy do nas piszą i pytają się o szczegóły, a ja odpisuję (zwykle z opóźnieniem), oni znowu piszą i tak sobie piszemy tygodniami, miesiącami... A w tym czasie niejeden hodowca po prostu zadzwonił, umówił się i przyjechał. A wracał już z kotem i pakietem wskazówek hodowlanych uzyskanych przy wspólnej kawie. A po drugiego kociaka, który skradł mu serce, przyjedzie za dwa tygodnie. 


Wiem, wiem... w większości hodowli korespondencja to podstawa ;) Rezerwuje się kocie maleństwa na podstawie zdjęć. U nas jest inaczej. U nas nie ma rezerwacji. U nas liczy się kontakt bezpośredni - do nas koniecznie trzeba przyjechać, poznać nasze koty i na miejscu podjąć decyzję. Zdjęcie, to jedynie “reklama” , to złapania chwili, momentu... trzeba zobaczyć kota


Monika Koc

Zapraszam do zapoznania się z :

Using Format