Odpowiedzialność hodowcy


po pierwsze - MIŁOŚĆ


Nie jestem tylko hodowcą, jestem przede wszystkim miłośnikiem zwierząt. Kocham cały świat przyrody. W szczególności jednak pokochałam koty. To one towarzyszą mi od dziecka w każdej cząstce mojego życia. Stałam się Kocia Mamą - bezgranicznie oddaną, kochającą, lekko szaloną i waleczną, gdy potrzeba. Byłam taka od zawsze i taka już pozostanę. Kiedy rodzi się kociak, kiedy opiekuję się nim, wkładam w niego całą swoją matczyną miłość. To są moje kocie dzieci. Od lat nie liczę nieprzespanych nocy, kiedy to dokarmiałam moje maluchy, czy sytuacji, w których wszystko rzucałam, bo coś złego dzieje się moim podopiecznym. Uwielbiam to, czym się zajmuję i wiem, że jestem w tym świetna. Tak, nie jestem skromna. Nigdy taka nie byłam. A gdy chodzi o moje dzieci ... no cóż... bywam wręcz nieobliczalna.


po drugie - KOCHAĆ MĄDRZE



Aż nadchodzi ten moment, gdy trzeba się rozstać - moje kocie dzieci muszą odejść i zamieszkać w nowych rodzinach i uszczęśliwiać swoich ludzi. Jest to zawsze dla mnie bardzo trudne, cholernie trudne.... i czuję wszechogarniającą pustkę po tym, jak opuszczają mój dom. Taka jest jednak rola hodowcy. Kochać mądrze, czyli wychować jak najlepiej potrafię, wybrać najlepsze z możliwych domów i pozwolić im odejść. A potem czekać, cierpliwie czekać na informację. Nie jestem typem mamy, która co chwila wydzwania do dziecka. Ja czekam na wiadomości - te dobre i te złe. Zapytana - służę radą, wsparciem... sama jednak nie narzucam swej obecności w nowym życiu moich dzieci.


 Najtrudniejsze są dla mnie te dni, w których dostaje wiadomość, o problemach moich dzieci. Problemy bywają różne - jak w życiu - mniejsze i większe, chwilowe i długotrwałe... Najtrudniejsze są te, które dotyczą zdrowia.



po trzecie - ODPOWIEDZIALNOŚĆ



Za co czuje się odpowiedzialna? 

Szczerze - za wszystko :( bo mogłam, powinnam... zapobiec, przewidzieć, dostrzec, wyeliminować, doinformować, przestrzec...

A za co powinnam być odpowiedzialna? 

 za niewiele - bo jestem tylko człowiekiem, hodowcą, a nie Bogiem. 


W świetle prawa, to umowa reguluje wszystkie sporne kwestie. Dwie strony spotykają się i umawiają na pewne warunki i obie strony powinny dotrzymać zawartych w umowie ustaleń. Gdy pojawia się problem ze zdrowiem kota, atak skierowany jest głownie we mnie, bo to ja jestem hodowcą i to mnie przypisuje się odpowiedzialność za wszystko, naprawdę za WSZYSTKO (!!!). Oczekuje się czasami tak absurdalnych działań, stawia tak wygórowane żądania, że muszę powiedzieć NIE !


Choroba dziecka, mojego kociego dziecka, jeśli nie wynika bezpośrednio z mojego zaniedbania (np nie wykonałam badań genetycznych) - nie jest chorobą, za którą powinnam być odpowiedzialna. 


A co na to wykładnia prawna ? 

 hmmm... jak to z prawem, wiele punktów widzenia, wiele interpretacji...


 Bo kto jest odpowiedzialny i w jakiem zakresie za to, że zwierzęta, tak jak ludzie chorują na choroby cywilizacyjne ? Pojawiają się u nich takie same dolegliwości, które występują u ludzi jak alergie, cukrzyca, nadciśnienie, czy rak. Rozwija się coraz więcej neuroz: lękliwość, agresja, a nawet depresja. U kotów ( szczególnie u samców) notuje się plagę zachorowań na nerki i choroby układu moczowego. Polecam doskonała lekturę TUTAJ, z której dowiemy się o szokujących praktykach producentów karmy.


Jeśli moje kocie dziecko zachoruje - wraca do mnie !


Pozwolę sobie przytoczyć istotne fragmenty naszej aktualnej umowy sprzedaży kociaka. W poprzednich umowach były krótsze terminy (było “trzy dni”, a jest “siedem dni”) oraz dopracowaliśmy kilka zapisów, aby było mniej miejsca na interpretację ustaleń. Proszę pamiętać, że to są jedynie wybrane FRAGMENTY umowy, a nie całość i nie oceniać jako całokształt zapisów. 


 Fragmenty z naszej umowy sprzedażny 



1. Nabywca jest zobowiązany do własnej kontroli weterynaryjnej kota 7 (siedem) dni od momentu odebrania kota z hodowli. Badania takie powinny obejmować ogólną ocenę stanu zdrowia i kondycji kota oraz ewentualne badania dodatkowe w celu wyeliminowania możliwych wad wrodzonych i genetycznych ( np. usg nerek, serca, inne) . Koszty tych badań pokrywa nabywca kota. 


2. Hodowca musi zostać natychmiast pisemnie poinformowany o wynikach badań, a zaświadczenie o stanie zdrowia kota (oryginał) musi być natychmiast przesłany hodowcy. Kopie tego zaświadczenia nabywca powinien zachować u siebie na wypadek zawieruszenia się oryginału (np. przy wysyłce pocztą) 


3. Brak badań kota dokonanych przez weterynarza, w pierwszych siedmiu dniach od nabycia kota, potwierdzone wysłaniem odpowiedniego zaświadczenia do hodowcy, spowoduje wygaśnięcie ważności wszelkich gwarancji na kota.


4. Jeżeli w czasie 7 (siedmiu) dni od momentu odebrania kota z hodowli weterynarz wykryje u kota wcześniej istniejącą chorobę lub wadę, kot musi zostać natychmiast zwrócony hodowcy - koszty transportu kota do hodowli, pokrywa nabywca.


a) Jeśli choroba kota jest niegroźna i łatwa do wyleczenia, hodowca zobowiązany jest do szybkiej jej wyleczenia we własnej hodowli i na własny koszt. 


b) Jeśli choroba kota lub wada nie jest możliwa do wyleczenia, hodowca daje nabywcy innego kota tej samej rasy, jakości hodowanej i płci. Hodowca ma prawo zażądać wszelkich dokumentów stwierdzających wadę lub chorobę kota oraz skonsultować wykrytą chorobę z innym lekarzem weterynarii aby ustalić, czy dana choroba nie powstała w skutek nieprawidłowej opieki nad kotem już po odebraniu go z hodowli 


c) Jeżeli nabywca pragnie samodzielnie leczyć kota, to automatycznie hodowca zwolniony jest z wszelkiej odpowiedzialności za kota. W takim przypadku hodowca nie jest zobowiązany do zwrotu kosztów leczenia kota i do ewentualnego zwrotu pieniędzy w razie padnięcia kota u nabywcy w trakcie jego leczenia. 


5. Jeżeli w czasie jednego roku od momentu odebrania kota z hodowli weterynarz wykryje u kota chorobę genetyczną, kot musi zostać natychmiast zwrócony hodowcy - koszty transportu kota do hodowli pokrywa nabywca.


a) Hodowca daje nabywcy innego kota tej samej rasy, jakości hodowanej i płci. Hodowca ma prawo zażądać wszelkich dokumentów stwierdzających chorobę genetyczną kota oraz skonsultować wykrytą chorobę z innym lekarzem weterynarii aby ustalić, czy dana choroba nie powstała w skutek nieprawidłowej opieki nad kotem już po odebraniu go z hodowli 


b) Jeżeli nabywca pragnie zatrzymać i samodzielnie leczyć kota, to automatycznie hodowca zwolniony jest z wszelkiej odpowiedzialności za kota. W takim przypadku hodowca nie jest zobowiązany do zwrotu kosztów leczenia kota i do ewentualnego zwrotu pieniędzy w razie padnięcia kota u nabywcy w trakcie jego leczenia. 


6. Wszelka odpowiedzialność hodowcy za ewentualne choroby genetyczne ustaje po roku od zakupu kota z hodowli.  

Dlaczego domagam się zwrotu kociaka ?

 


Najkrócej - bo tak ustaliliśmy w umowie.


 A obszerniej... bo wiem, że nikt inny lepiej się nim nie zajmie, bo mam ogromne doświadczenie, bo znam świetnych lekarzy , wiem jak działać, mam czas i energię, i siłę, i wytrwałość, i co czasami też jest niestety bardzo ważne - wiem, kiedy przestać walczyć :( Bardzo ważny aspekt choroby kociaka, to koszty leczenia. Jako doświadczony hodowca zdecydowanie mam lepszą orientację w diagnostyce i sposobach leczenia.


Ktoś powie, że jestem okrutna, bo odbieram kociaka z jego obecnego domu, gdzie jest już członkiem danej rodziny - gdzie kocha i jest kochany. A co innego, lepszego mogę zrobić, jeśli otrzymuję “reklamacje na zakupionego kota” ?


 Skoro kociak nie spełnił oczekiwań nowej rodziny, ma jakąś wadę, na coś choruje...... i jeśli ta wada/choroba nie jest możliwa do usunięcia, to rozwiązuję problem radykalnie - wymieniam wadliwego na idealnego kociaka.


 Oczekiwania /żądania/ ludzi bywają różne. Czasami tak roszczeniowe, że wybiegają daleko poza granice zdrowego rozsądku np. chcą zatrzymać wadliwego kociaka i równocześnie oczekują zwrotu pełnej kwoty zapłaty za niego w chwili nabycia i dodatkowo pokrycia wszystkich kosztów badań, leczenia, transportu i nawet kosztów przyszłych. No cóż. Pozostaje mi w takich sytuacjach powiedzieć NIE i odwołać się do zapisów w umowie. 


*    *    *



Odpowiedzialność hodowcy, to bardzo trudny i kontrowersyjny temat. Napisałam od serca i nie będę wchodzić w polemikę z tymi, którzy czują to inaczej, mają inne doświadczenia, wybrali inne rozwiązania. Szanuję ich opinie i odmienne zdanie. Proszę jednak o uszanowanie mojego.


Nikogo nie zamierzam przekonywać - wystarczy wybrać kociaka z innej hodowli. 


Monika Koc 


tel.791-155-791

Using Format