Ukochany kubeczek i Forsycja, czyli jak powstają imiona kociej dynastii

Poranna kawa w ogrodzie, to mój codzienny rytuał. A kawusia koniecznie w ulubionym kubeczku. W innym być nie może, bo nie i już.  Kubeczki ( wcześniej były dwa), przywiózł mi Patryk z Stockholmu, po pierwszym spotkaniu z Bell. Ileż wtedy było emocji, ile wrażeń… ile nadziei …
A kubeczki absolutnie magiczne, ale jednak porcelanowe.
Znałam ryzyko, dlatego pilnowałam go jak oka w głowie. Niestety dziś o poranku Forsycja była szybsza. Patrzyłam bezradna jak stracony kocią łapką ukochany kubeczek  rozleciał się na setki kawałeczków… 
Przyznam uczciwie, że zaskoczyłam samą siebie, bo zniosłam ten dramat nadzwyczaj dzielnie, czyli w milczeniu.  Staropolski przesąd mówi, że stłuczenie porcelany przynosi szczęście. SUPER! To teraz wystarczy to szczęście ukierunkować i zrobi się bardzo, bardzo M U M I N K O W O 
I to będą moje Muminki! Nie oddam nikomu. Ani jednego! Zdecydowanie Muminki zostają, i wszelkie inne stwory z Muminkowego świata też zostają. Nieodwołalnie! 

Ale kawusię w czymś przecież pić trzeba, więc z tej przeogromnej radości powstania w mojej głowie kociej Muminkowej dynastii, poszperałam w sieci i kupiłam cały komplet kubeczków. O! 
Cudownie kolorowa, baśniowa, Muminkowa kolekcja już niebawem dotrze i będę Was mogła kawusią częstować. 

Panna Migotka, Migotek i Włóczykij  nie są jeszcze świadomi swoich imion. Ja już wiem, i to bez cienia wątpliwości, że te szkraby to TE (!) - moje wyśnione, wymarzone i absolutnie idealne. 
Ten typ, te uszka tak szeroko rozstawione, że aż sama uwierzyć nie mogę, że mogą być tak rozjechane na boki. A oczka, a nosek, a łepetki…. 
Tulic, całować, pieścić…. i czerwone wstążeczki zawiązywać - tak, na wszelki wypadek ;) 

Dobranoc Kochani :)



Using Format